Baza zakładowa

Przed dwoma tygodniami byłem w dziwnej bazie zakładowej. Bazie takiej trochę rodem z PRL-u. Pierwszy obrazek, jaki tam zobaczyłem to facet wnoszący deski do autobusu. Na moje pytanie, co robi uzyskałem odpowiedz, że przecież podłogę w autobusie naprawia. Obok stal wózek widłowy Linde. Nieużywany. W zamian za to jeździł stary wózek. Antyk. Oglądałem go z niekłamanym zainteresowaniem. Z cała pewnością był dużo starszy ode mnie. Ale dlaczego jeździł po firmie zamiast stać w muzeum? I znowu musiałem chyba zrobić zaskoczona minę, bo Pan wyjaśnił mi, ze te stare wózki sa lepsze, bo części dostanie na każdym złomowisku. Potwierdziłem, ale powiedziałem, że przecież można inaczej. Komputer, internet i hasło w wyszukiwarce. Na przykład wózki widłowe części. Na pewno wyskoczy. I wtedy usłyszałem cos, co mnie do końca zgięło. Przecież my nie mamy w firmie komputera a co dopiero Internetu. W takiej sytuacji rzeczywiście prościej jest kupować części na złomie. Żaden wózek, nawet Valmet nie jest wieczny. Naprawić go trzeba. Ale skoro miałby być to taki problem lepiej niech jeździ antyk. Cóż. Znak, że Polska w małych miasteczkach jeszcze długo się nie zmieni. Nowoczesność przychodzi tutaj bardzo późno. Czasem niestety wcale.
 
| kotły węglowe Zębiec | kup opony bezpiecznie | wilgotnosciomierz |